Orki czas …

.……... utwór powstał w Dniu pierwszym posiedzenia Sejmu VIII Kadencji, 12.XI.2015…  Panu Marszałkowi Seniorowi K.Morawieckiemu za przypomnienie Polakom znaczenia słów „Prowadź nas, Polsko” – serdecznie za inspirację dziękuję…

_________________________  (na melodię ROTY, zwłaszcza ostatnia zwrotka… )

Spojrzałem na nasz ziemi szmat
okryty malowanką,
pod którą brud, dziurawy płot, 
i ugór – nie sielanka…

Uznałem, że najwyższy czas
na orkę, by w nas podłość
z kłamstwem zaorać na metr w głąb,
że pora nam – na Godność.

I nie czekając innych – sam
zaprzągłem się do pługa…
aż nagle patrzę – mędrków stu
z plakatu do mnie mruga.

Ten chce by orać wzdłuż, ten wszerz,
kolejni – siać chcą, zamęt, 
a najgłośniejsi krzyczą – stój!
Przecież – pomalowane…!
…………………………………

Praca od podstaw czeka nas!
Nie czas na nieudolność!
Trzeba zaorać całe Zło,
by nam wyrosła – Wolność.
.
_________________________________________________ mkd ___ 12.XI.2015

Józef-Chełmoński-OrkaJ.Chełmoński – „Orka”

.

Otwartość …

… Ten wiersz powstał, gdy zaprosił mnie Sandomierz – miasto Siedmiu Wzgórz… zadziwił wspaniałością zabytków, zachwycił położeniem, przebogatą Historią, najpierwszą w świecie Tolerancją, Tradycją, ale i perspektywą – spojrzeniem w Przyszłość, ogarnął atmosferą prastarego bastionu polskości, nagrodził ilością spotkanych tu talentów, pasji i nadzwyczaj kulturalnej Skromności wspartej Sercem, Wiedzą i Godnością… Serdecznie i z ogromnym szacunkiem pozdrawiam tym utworem mieszkańców królewskiego grodu. Dziękuję za oddech, który tu poczułem…

***************************

Nawet w pochmurny dzień,
nieważne, gdzie by to było
przymrużam oczy… śnię…
W moim śnie widzę – Miłość…

Wsłuchanych w przyrodę ludzi
widzę, w bliźniego wpatrzonych,
cichych i uśmiechniętych
ludzi – o duszach natchnionych;

pomagających drugiemu,
tak pełnych poświęcenia…
I wtedy… coś unosi
mnie… Czuję – świat się zmienia…

i jest mi w nim przyjaźnie,
i staje się rozkosznie
nadzieją, że… nareszcie,
że człowiek tu odpocznie…

Nieznane są: egoizm,
wrzask, cynizm, chciwość, pycha…
Dokoła mam normalność
… i jest tu czym oddychać…

……………………….

Gdy czasem tchu brakuje -
zmruż oczy… widzisz siebie… ?
… Jeśli potrafisz dostrzec
to co ja – jesteś w niebie…

Jeżeli też tak umiesz
śnić, chcesz by tak było
na jawie – otwórz drzwi…
Na progu stoi – Miłość…

 

.
_________________________________________ mkd ___ 10-11.VI.2015

.

P.S. > ZAPROSZENIE <

Pozdrawiam mieszkańców innych, tak dla mnie tajemniczych miejscowości, których historii i piękna jeszcze nie znam…  Zaproście mnie, zapoznajcie z Waszą nie-codziennością, pozwólcie choć chwilę wspólnie z Wami oddychać…

Maciej Krzysztof Dąbrowski  // MKD Poezje

Pod Pikadorem …

… recenzja z miejsca w które zostałem kiedyś zaproszony z okazji Rocznicy…

_________________________________________

XXI wiek i zima… Nowy Świat… tu, w Warszawie
fetowano powstanie Niepodległej… przy kawie
przekazywano młodym historię skrytą w cieniu
lub zapomnianą całkiem by – doznali olśnienia…?
.
Około stu lat temu tuż obok tego miejsca
poeci wili gniazda tętniące rytmem wiersza…
W Cafe “Pod Pikadorem”, w „Ziemiańskiej” i „u Wróbla”…
gwiazdorzy wiersza tkwili do nocy od południa
.
Siedzieli na półpiętrze jak Muzy na Parnasie
i obdzielali łaską i namaszczali “klasą”
tych co się na półpiętro pchali i dostać chcieli
laur poetyckiej sławy od półpięterka elit.
.
Jeden im się wyłamał i poszedł do „Zodiaku”,
bo ponoć moraliści go sklęli, za „Chłopaków”,
których podobno bardziej niż inni z „Pikadora”
lubił… Czy się obraził? Nie wiem… lecz może dziś nie pora
.
mówić o takich rzeczach, gdy doniosła Rocznica,
gdy naszą Niepodległość świętować chce Stolica…?
Jedno mnie trochę dziwi… gdy szła Wolności pora
dlaczego nasi Wieszcze, Elita „Pikadora”
.
z Parnasu półpięterka – choć przecież mogli sami
- o Polsce Niepodległej wiersza nam nie zesłali?
… Ponieważ ja takiego do wczoraj nie słyszałem
- utworem moim lukę w Historii załatałem.

.

______________________________ mkd ___(prawie 11 listopad) 2008

Portal poetycki …

Byłem kiedyś z wizytą… nie nadaję się, i to
w kompleks mnie i dół wbija, że nie umiałem ci ja
dorównać górnolotnym grom na Olimpu stokach
rozbieraniu Gramatyk i ględzeniu w obłokach…

pozdrawiam tych… nielicznych w gromadzie „Orłów Chronicznych”…
_________________________________

Na grządce tak to bywa – kadzą sobie warzywa!
Gdzie indziej to czateria a tu – porca miseria… !
Mizeria niewątpliwa z założenia wypływa,
że tu wprost nie wypada zmieniać hierarchii stada …

Łaszą się Truskaweczki, Rabarbarki, Ogórki
kuszą listkiem, ogonkiem, wypisują laurki.
Może dla Natki, Pora, Selerka, Pomidora -
reinkarnacji w zupie szansą jest życie w grupie?

Grządka ma swoje style, każde wie komu ile,
i dziwić się nie trzeba, że rozpiera potrzeba
prężyć korzeń lub liście. Kto przyszłemu nobliście
pozachwycać się nie da jego pędem do nieba… ?

Co drugie heksametrem wkleja szaleńcze słowa
w grządki – by równe skręcić a proste – skomplikować.
Buraki czerwienieją, bąk ma bzyknąć życzenie,
dynie więdną z zachwytu, por zapada w zwątpienie…

Muza jednak, rozdęta rolą odpowiedzialną,
macha  zmachaną  ręką… Wybacza, zamiast  palnąć
jednego czy drugiego za zaśmiecanie grządki.
Oj … nie ma  tu  dla Muzy dodatku – za porządki!


______________________________________ mkd ____2008

Na naszym świecie są i tacy,
co mają wszystko podawane jak na tacy.
Są tacy cacy,  piękni,  zdrowi i bogaci.
Nie znają pracy – za obecność im się płaci!
.
Wciąż na okładkach są Playboy’a,
na zawołanie mają girls’y albo boy’a,
lśnią jako gwiazdy na premierach i w Rolls Roy’ach
…. a wypaleni są  jak… łuski  po  nabojach?!
.
… Są też i młodzi, a już “starzy”…
Takim się boy lub girlsa nawet nie zamarzy,
wciąż w masce chmurnej tkwią na durnej twarzy,
i przeklinają, że los innych szczęściem darzy,

że mają zięcia, lub teściową,
że ktoś ma coś, a oni nie, że to niezdrowo,
i wciąż językiem mielą wzór stanowiąc krowom…
i mogą tak na nowo wciąż,  na nowo wciąż, na nowo…
.
Ja też bym mógł tak istnieć… przecież
nie jestem Księciem, ani Różą na Planecie,
lecz tajemnicę mam, nieznaną na tym świecie.
Dlatego smutne buźki macie – gdy nie wiecie…
.
… że  ja mam w sobie radość życia!
Coś, czego często brak wam – oto tajemnica.
Ta moja radość, radość życia – to nic złego.
Jest warta więcej niż p..zzzłocone czyjeś Ego!
.
To cała moja tajemnica,
że mnie świat cały, choć tak podły – wciąż  zachwyca,
że jestem sobą,  że mam w sobie chęć do życia,
a moje życie – to nie weksel bez pokrycia!
.
… bo radość życia to jest „coś” – dlatego
miejcie ją w sobie i obdzielcie nią bliźniego;
bo radość życia to nie własność wybranego,
ale dostępna być powinna dla każdego!

… Tak,  ja mam w sobie radość życia!
Miejcie ją też, by mógł was cały świat zachwycać,
bo radość życia, gdy nam skopie wredne Ego -
jest zawsze zapowiedzią czegoś dla nas najlepszego!

.

_________________________________ mkd ______ 2007/8

 

 

Spotkanie …

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Studium jednej łzy…

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Sumienie rozmiar 39 …

Jakże nikczemnym było odwoływanie się niektórych tzw. „autorytetów” do meandrów prawnych, szukanie słownych wygibasów w momencie, gdy nie ulega już wątpliwości, że kilkadziesiąt tysięcy guzików znalezionych w ukrytych w leśnych katyńskich grobach przy mundurach żołnierzy mordowanych podstępnie strzałem w tył głowy nosi znak nie swastyki lub pięcioramiennej gwiazdy lecz orła w koronie. Polski znak.

Gdyby nie upublicznienie przez Anglię jej archiwów – jeszcze chwila, a karmiony propagandą Świat i my sami uwierzylibyśmy, że zrobiliśmy to sami sobie, że to my byliśmy oprawcami i agresorami!

Dusze kilkudziesięciu tysięcy oficerów Wojska Polskiego, jeńców zdradziecko wziętych do niewoli i zamordowanych wbrew obowiązującemu wszystkich od zawsze prawa wojennego, dusze ofiar odnalezionych w wielu innych grobach w okolicach Katynia i Starobielska, Charkowa wraz z setkami tysięcy innych ofiar rosyjskiej, wspólnej  z hitlerowską agresji z 17 września 1939 i jej następstwa – Golgoty Wschodu, wraz z tymi, którzy padli ofiarą rozpętanej przez faszystów II wojny światowej – przyglądają się nam z góry. Dla nich nic może nie znaczą już nazwiska morderców, nie zależy im na odwecie. To, co ważne dla nich to - Prawda jako memento dla żyjących. Mimo niemego krzyku dusze Ofiar są spokojne. Wiedzą, że z powierzchni Ziemi znikną podłe, trujące nas jadem nienawiści propagadoweszki i zarośnie łopianem ślad po ich mafijnych ojcach i podłych piewcach, a tylko Prawda i Pamięć o pięknych postawach ludzkich jako wzór Człowieczeństwa będzie wiecznie żywa… bo Prawda nas wyzwoli

_______________________________

Czyny, których dokonuje każdy człowiek,
i tak są spisane w dziejach. Księga powie
prawdę całą. Nie zakryjesz sarkofagiem
faktów. Historycznej prawdy! Prawdy nagiej.

Czy to małość, czy to brak sumienia sprawia,
że – wbrew faktom – ktoś historią się zabawia?
W Norymberdze określono przecież kiedyś
ludobójstwem mord w Katyniu, a kto wtedy

sprawcą był – wie nawet mała mendoweszka.
Wstyd, że ktoś niby mądrzejszy od niej z nami mieszka
i zabiera głos w tak ważnych dla nas sprawach.
Pamięć dla nas, dla narodu - nie zabawa,

układanka, którą można podać dziecku
w różnych wersjach, po rosyjsku, po niemiecku
lub w kłamliwym, tak odległym od biologii
tłumaczeniu – pozbawionym wszelkich logik.

To wygodnie, jakby nigdy nic, zapomnieć.
Wielu chciałoby zapomnieć móc o wojnie,
lecz pobudki różne mają różni ludzie,
by zapomnieć. Jedni chcą o własnym brudzie

zapominać, o podłościach, bandytyzmie.
Ekspertami mienią się, czy w romantyzmie,
czy w kulturze, której znawcą jeden z drugim.
Media sprawią, że świat chwali ich zasługi.

Pokrzywdzeni nie zapomną, że doznali
prześladowań, upokorzeń, płaczu, żalu,
zaginionych bliskich, biedy, pustki w sercu,
lecz na pewno chcą zapomnieć o mordercy.

Cóż powodem, że słowiańską bratnią duszę,
ludobójstwa temat tak niewiele wzrusza?
Dusza, niby tak do romantyzmu skłonna,
ludobójstwo, jak w Katyniu, chce zapomnieć?

Cóż, ma prawo najpodlejsza nawet dusza
łaski nawrócenia doznać i się wzruszać,
lecz wybaczą jej i dadzą w niebo wznosić -
gdy jest zdolna wyznać prawdę i… przeprosić.

Każde z nas ma jakieś grzeszki na sumieniu,
gdy sumienie ma, rzec jasna. Gdy go nie ma -
Prawda wstanie z leśnych grobów. Wielkim głosem
krzyknie: zbrodniarz nie ma prawa być herosem!

Rosjaninie, Bracie – znajdź sumienie w sobie.
Chciałbym napić się za moje-twoje zdrowie.
Razem z Niemcem dziś możemy zdziałać wiele.
Wyzwól Prawdę – bądź prawdziwym przyjacielem.

.
.
_____ wiersz „Katyń” ___ 17.09.2009 pro memoriam _______ mkd

.

Taki czas …

… to wcale nie zostało napisane z okazji Dnia Matki… ani z okazji Dnia Dziecka, Dni Królewien, Księżniczek i różnych takich innych Dam… ani dla Smoka ani dla Rycerza… w ogóle nie wiem czemu to napisałem, bo przecież nie piszę ani o sobie ani dla siebie… jednak jeśli komuś wyda się przydatne i jakby o nim – bardzo proszę… niech będzie tego, komu się podoba :-)

_____________________________________

Jak wysoko okienko wieży…
Tam lusterko… szczęście moje w nim -
Księżniczka - warkocz plecie…
włosów do pierwszego piętra las…
długie niby… ale jakże to rośnie powoli…
zbyt jak na bajkę powoli…

jakże się dłuży czas…
.
Czekać… ? Dla śmiałka wieża
to jeden odważny skok!
Liną, z pralinką i… cmok – pierwszy nieśmiały
… pasowanie na rycerza…
i bajka… pierwsza nieopisana
ogarnia mnie…
księżniczkę…
…… nas…

i nagle, w tym szczęściu dokoła,
w tej ciszy – wołanie. Jak grzmot!
To Mamusia, Królowa, ukochana teściowa nas woła?
Czy to może - jak to zwykle w bajce – groźny Smok?

Znam tę bajkę… bohaterstwo gasi myśl przedziwna
- lepszy Smok… ? Tak… z takim można wygrać,
a gdy Mamusia spojrzy – zmyka każde zwierzę
na tyle mądre, by nie czekać na swój zgon…
Smok też… Mamusi krzywdy nie jest w stanie zrobić on.
Ciekawe - skąd się takie coś… jak Smok, w bajkach bierze…

… ???   ____________________________
Co by tu o bajkach nie powiedzieć -
choć bajkowość zawsze drzemie w każdym z nas
- teraz nikt nie myśli o Księżniczkach
jak należy…
może jakieś dziecko małe…
i ja…

Taki czas.

.
____________________________________ mkd __ XII.2009

________________ TENKRAJU – poemat nowoczesny _____________

( …dedykowany „krasomówcom” socjotechnikom agitacji TK (TenKrajowej)… 

*/ jeśli komuś nie odpowiada staropolskie „łajza” – nich użyje nasuwającego się jako synonim słowa innego, byle polskiego lub jakiegoś dwusylabowego nazwiska walającego się po naszych ulicach i brukselskich salonach piękności absolutnej, ryżej lub brodatej…

_________________________

Tu, w moim kraju, który jest dla łajzy „TENKRAJEM”
dopuszczane są łajzy do medialnych obszarów
i ulicznych, niestety! … Nikogo nie zachwyca
gdy bez przeszkód, swobodnie, łajza biega ulicą
wrzeszcząc, że trzeba bronić demokracji w „TENKRAJU”
niby to zagrożonej – wygnaniem łajzy z Raju
pełnego łajzokracji…?

… Znamy ją! … Wie jak kręcić,
by wydać się uczciwą, kraść – i mieć czyste ręce…

Zamiast wziąć się za pracę, za wymierne działanie
- krzyczy łajza, że ona ma najwłaściwsze zdanie
na temat przyczyn biedy, bo radzą jej sąsiedzi
że w „TENKRAJU” nad Wisłą najlepiej cicho siedzieć;
i pouczy nas teraz – jak żyć nam, i co kochać…

Nie chce łajza zrozumieć – mój kraj ma dość?
Wynocha, przecz, do „TENKRAJU”, łajzo!
Czy tak trzeba powiedzieć,
by od żłobu odeszła, że wstyd na stołku siedzieć
i żreć do syta – podczas gdy inni biedę klepią…?!
Nie! Łajza nie usłucha – sama… Ona wie lepiej
jak powinna wyglądać łajzokracja w „TENKRAJU”;
oznaczać ma – nie ruszać łajzy i jej zwyczajów!
Nie chce dostrzec, że mój kraj ma swoje własne zdanie,
nie chce łajzy oglądać, a słuchać nie jest w stanie,
bo aż tak podłej łajzy w żadnych „TENKRAJACH” nie ma!

… Żądasz szacunku, łajzo?
Przeczytaj ten poemat
On jest o tobie, łajzo, co ciągniesz na ulicę
gawiedź – ciekawską, jak ci „TENKRAJ” sprał mózgownicę…

…………………… /// ………………….

Gdyby nie to, ze obcym na nas donosi – czuję -
śmieszyłaby mnie łajza, choć nam powietrze psuje…
Miejmy jednak nadzieję, że w naszej demokracji
nawet łajza zrozumie – łajzy nie mają racji!

Gdy w moim wreszcie kraju każda łajza zrozumie
jak śmieszne jej krętactwo, pojmie – jak mało umie,
i jakże wiele musi pojąć, i co się dzieje
pojmie – to sama z siebie do wstydu się uśmieje…

I to najlepszą cechą jest tego Poematu
o „TENKRAJU” – że łajza jako wzór służy Światu
zachowania zbędnego w domu i w szkole dzieciom
w moim kraju, w „TENKRAJU” i wszędzie, w całym świecie.

.
__________________________________________ mkd ___ V.2016

.

…..Osobiście – uwielbiam gdy dostrzega niebo… Kobieta…

___________________

… oczywiście ważne – z kim, ale jeśli z tym właśnie – jedynym, myślę że nawet Panie, które uważają, że nie podlegają żadnym Teoriom przyznają mi rację.. wszyscy przychylnie, ze zrozumieniem spojrzą na Autora…

____________________

Mężczyzna nie ma teorii. Może polować jeść pić spać, stać leżeć, ale – teorii nie potrzebuje i nie ma. Po co mu teoria – żyje konkretem tu i teraz…
Najlepiej, gdy mężczyzna może być szczęśliwy i poleżeć – całkiem bezteoretycznie.

Kobieta – NIE! Kobieta leżeć może też lubi, ale – każda Kobieta musi mieć Teorię, której podlega, która Kobietą kieruje, bo Kobieta stworzeniem delikatnym, teorię swoją musi mieć, i choć teorie podobne – każda Kobieta ma własną.

Teoria Kobiecości jest dla Kobiety prosta całkiem i – jak to Kobieta – naturalna; choć dla Mężczyzny z początku niepojęta, często zaniedbywana i lekceważona – po zrozumieniu, że z chaosu uporządkowanego się składa – daje mu spokój.

Skład Teorii Kobiecości jest też prosty – jak konstrukcja wyżymaczki lub torebka.
Jak w torebce mieści się w niej wszystko, od drobiażdżka wacika, aż po PMS. Po drodze Teoria zbiera wszystko co dla Kobiety ważne, nieważne ale się przyda oraz to co się nie przyda ale może być potrzebne – aż po chusteczkę do płaczu – bo płacz to dla Kobiety najważniejsze, co ma zawsze gotowe i co prócz smartfona może kobietę najszybciej i najłatwiej skontaktować z Mężczyzną…

Tak, bo Kobiety muszą co prawda kontaktować się z innymi Kobietami i dzielić się osiągnięciami swoich Teorii Kobiecości, wymieniać sukcesy, omawiać porażki, napawać się doświadczeniami i nowymi śmiesznymi wyrażonkami a fe, ale… znacznie częściej Teorie Kobiecości kazdej Kobiety potrzebują kontaktu – z Nim…

Bez kontaktu z Mężczyzną Teoria Kobiecości zaczyna wątpić w swoją wyjątkowość, indywidualną sprawność, nie wie, co ma zrobić z doświadczeniem własnym i wiedzą podczas wymiany osiągnięć z Koleżankami nabytą, a co najgorsze – bez Mężczyzny nie może większości tego dobra wszelakiego praktycznie zastosować w praktyce…
a najgorzej, gdy Teoria Kobiecości niewykochana się błąka, między praniem a snem a gotowaniem poniewiera, niewykorzystana się czuje, samotna i płacze, i wściekła, i nie daj spotkać takiej Teorii Kobiecości niewykochanej wzburzonej – bo się oberwie…
a oberwana Teoria komu na co i psu na budę… dlatego Mężczyzna musi być męski, jak Odys w rozumowaniu i fortelach biegły i stan aktualny Teorii choć kątem oka – dostrzegać, ale mądrze… bez nerwów i myślenia o co chodzi…

To powinno być proste – dla Mężczyzny, który wie, że kiedy już wreszcie Teoria Kobiecości znużona i ogarnięta ramieniem zasypia – otwiera się niebo…
… zupełnie bez-te-o-re-tycz-ne…

.
____________________________________________ MKD Poezje ___ V.2016

 

Tęsknota za „U-E” …

… to utworek odświeżający „wybiórczą” politykierską pamięć, z okresu „kłótni o samolocik”, by wiedziano, że wrona wciąż nam nierozliczona, czyli – kto komu zabierał i wywoływał wojenkę, a i wtedy i teraz „naskarżył” na swoje gniazdo tak, że nawet jakieś farbowane na ryżo kanarki ośmielają się krakać … 

__________________________

”Jeszcze za Tobą nie tęsknię!”
- tak napisała mi w liście
tak bardzo mi nieznajoma
- niepoznawalna do końca
ani nawet aż tak jak by się
początkowo chciało piękna Pani
o jeszcze piękniejszym imieniu „U-E”.

Z pewnością niezłe ma ciało,
i wielu, od wielu już lat
w konkury się do niej wpychało,
i zauważał ją świat;
jednak, choć dalej zachwyca
- mówią, że pudernica,
różem pudruje lica
i nie taka znów z niej dziewica,
i nieco zwiędły jej kwiat…

Wciąż wdzięcznie grozi paluszkiem,
że jestem łakomczuszkiem,
że ją zbyt wykorzystuję,
zbyt mało adoruję,
zamiast się oddać łaskawej,
że jeśli się nie poprawię
mimo, że pieścić mnie chce
- czy tego chcę czy nie -
„wypadnę” w jej oczach źle!

_____________________________

Szanowna Pani „U-E”!
Niech Nieznajoma wie
że ja, bardziej rozsądny,
niż przygód z różowym czymś żądny
także nie tęsknię do Pani
ni tyciu-tyciu, ni ani
nie wyobrażam sobie, by
tęsknoty zaniechanie
dla Pani sens większy miało
a mnie zakłóciło sny…

Dotychczas związku się chciało,
i nieźle się konsumowało,
wiec moje „wypadnięcie”
na bliskim, od łez nad budżetem śliskim
najbliższym losu zakręcie
czyjeż smuciłoby łby?
Któż nadwiędnięte ciało
i sejfy EU-weltPekao
tak jak my balsamował by?

Choć chciałbym – po uczuć reformie
nie bardzo cię widzę w tej formie
jaką serwujesz mi
- więc po cóż wspominać tęsknoty
zamiast się brać do roboty?
To free sygnalizuję ci.

_______________

Ważniejszy nasz wstyd nad tęsknoty,
zwłaszcza gdy TU-samolotem
do tej nieszczęsnej “U-E”
tak jakaś grupa się rwie,
aż miejsca brak dla pilota!

W dodatku ta cała grupa
grupowo udaje głupa
- pilot ma lecieć, czy nie?

Wielka to dla nas sromota!
Co będzie – Czort jeden wie!!!

Czy, któryż kolejny to raz (?!
w profilu, nie tylko en face -
poprawisz się, Pani „U-E”… ?

____________________________________________ mkd ___ X.2008

.

« wstecz - dalej »