Witaj, Czytaczu!

Jeśli jesteś odważny, wrażliwy i masz szczęście – trafiłeś na te strony… Jeśli uważasz, że jesteś nie tylko odważny i wrażliwy, ale i uczciwy – po spełnieniu podstawowego tu, w mojej autorskiej Witrynie MKD Poezje obowiązku, czyli zapoznania się z INSTRUKCJĄ OBSŁUGI - czytaj wszystko.

Wykładnię twojej uczciwości - bilet wstępu lub abonament – możesz wykupić wg wskazanych w Instrukcji Obsługi zasad i pod wskazanym tam numerem konta przed drugą wizytą – lub nie wykupić.  Najważniejsze – mieć świadomość kim się jest.  Świadomość to prezent od Autora – i jest gratisowym suplementem do biletu.

Egzemplarzy ekskluzywnego wydania tomiku z wierszami z cyklu ”Romantica“ (35 zł – koszt z wysłaniem na terenie Polski)  nie dostaniecie w księgarniach. Zamówienia można zrealizować tylko TU – otwierając kursorem tytuł wiersza i wpisując życzenie w dostępne wtedy okienko komentarza         (*/ które służy także prywatnej korespondencji- patrz Instrukcja Obsługi)

_____________________________

… szukam w ludziach – Człowieka…

_________________ mkd

Maciej Krzysztof Dąbrowski

i – wpisując życzenie…

WITRYNA …

Pełno tu bałaganu… Leżą moje wiersze,
obnażone dla oczu. Grafomańczym płodem -
myślę – nie wszystkie one, lecz… które są dobre?
Nie wiem, czy te co górą leżą, czy te – spodem,

w tłoku poprzewracane; niektóre ze śladem
łzy, a niektóre żółcią poplamione,
co wylała się pewnie jakiemu Smokowi,
gdy, chaosem się dziwiąc, trafił na mą stronę.

A miał tu być Porządek. Cudowna Witryna!
Wzbudzająca podziwy dziennikarskiej braci,
zachwyty Panteonu, westchnienia kretynek
i boginek, co cnotę by chciały tu stracić…

Witryna – niby salon lub teatr ogromny
mój, co ją na wzór Mistrza w laury chciałem stroić,
powstać miała! Wierszami zdobiona Witryna,
co prawdy cnotą wsparta, krytyk się nie boi,
ni krytyków – bo prawdy moje wiersze pełne;

czasem bardzo bolesnej, gdy się kto spostrzeże,
że to o nim pisane.
Zawsze jednak lepiej prawdę, jak diament,
znaleźć w chaosie.

W to wierzę,
bo kiedy wpada Czytacz, zbłąkany, zdyszany –
czyta! Za moje zdrowie pije Prawdę.
Słyszę – nie zawsze miotły woła.
… Siądź Gościu! Odpocznij,
i wybacz, że nie sprzątam –
nie mam czasu.
Piszę…

_________________________________autor_______ mkd____ 2007

Póki pragniesz …

… tylu ludzi błądzi w internecie w poszukiwaniu tego, co tak trudno nie tylko spotkać ale i zdefiniować, bo – nie trzeba, bo wiadomo, ze gdy się spotka – to jest właśnie szczęście… i właśnie wtedy, w tak ważnej, może najważniejszej w życiu chwili, gdy wystarczy niby tylko wyjść z domu i spotkać je w realnym świecie – nagle brak odwagi, brak chęci, brak wiary… ?

_________________________________

Życzysz – w liście – miłego wieczoru… ?
… a ja życzę – naszego poranka!
Że masz pieska… ? Widziałem na zdjęciach…
Że wyglądasz, jak z nieba kochanka -

też widziałem… i widzę… i tęsknię…
i nie powie mi żadna wiewiórka
ani wróżka, że być nią nie możesz…
Trzeba tylko się ruszyć od biurka,

zamknąć laptop, a zacząć odczuwać
całym ciałem, namiętnie i czule
to, co wkładasz w litery… Przeżywać
całą siebie, po jądra strukturę…

Masz marzenia i wiarę… i wszystko,
co potrzeba, by znów kwitły kwiaty,
wiec… nie czekaj, aż będę zbyt stary…
zbyt poważny, zniszczony, garbaty…

Chciej to poczuć, co w tobie najlepsze,
co w tak pięknej kondycji cię trzyma…
Kochaj….
Rusz się od biurka i… kochaj
póki możesz i pragniesz – Jedyna.

.
___________________________________ mkd ___ VIII.2010

Za zamgloną oddechem
- świat…
Patrzy na mnie – zza szkła
- od lat

Jak zamglona ta szyba…
Od stuleci już chyba -
drży…

Rezonansem do duszy
swe drgania śle…
wymusza
łzy…

Ty! Mój świecie
mych skrzydeł, tam…
… Co ja z ciebie dobrego
mam… ?

… to, że wciąż pragną wargi
poznać smak…?
… i bez skargi
znoszę mojego życia
kram… ?

Za zamgloną, u nieba
bram,
czekam trwożnie jak zając,
stłuc szyby sił nie mając
sam…

Spójrz, Boże… ile stworzeń
czeka jak ja,
w pokorze, aż przyjdziesz…
i pomożesz
nam…

_______________________________ mkd ___ VI.2010

Zatracenie …

… następstwo zaproszenia do publikacji na nowym – mam nadzieję świetnym – portalu dziennikarskim: TwojeWiadomości24 

W prezencie od Witryny MKD Poezje

*****

________ ” Jak zatracić się w miłości… ” _________


…. jak…? – obojętne jak ( jakie), choć też nieobojętnie – które..
byle nieba świadomie, bez pospiechu… i czule…
poczuć jak reaguje… nie żałować oddechu…
odsłonić i… zasłonić… przedsmak dać i smak grzechu…
wyczuć moment… zatracić się i… trochę powstrzymać…
i zaczekać.. i czekać na tę szczęścia drobinę…
na te krople spełnienia, które wskażą ci niebo…
albo piekło..
… bo może tego też ci potrzeba… ?
… tej goryczy i żółci, nurkowania do dna…
zatracenia w czułości…
i oddania… do cna…
tego krzyku i jęku
tej bliskości i łzy…
tej pewności, że teraz
wypełniają się sny…
i rozkoszy… i jęku,
że ja też tego chcę
… i dostaję
od ciebie…

…. kochaj…
…………. tak kochaj mnie…

.
___________________ mkd ___ 24.VI.2010

.

Znaczenie …

Jeśli pragniesz spotkać kobietę kochającą, mądrą, odpowiedzialną, szlachetną, radosną, czułą, wrażliwą, delikatną, piękną, zaradną, silną i samodzielną – to najpierw sam musisz się takim stać. Tylko w ten sposób ją znajdziesz. A nawet, jeśli jej nie spotkasz, nie będzie to już wtedy miało dla Ciebie większego znaczenia.

( Cytat: mistrza zen Xiang Yan Zhi Xian rok około 815 )

==================

Kiedyś chciałem zdobywać świat cały -
teraz… to mnie zdobywa mój świat?
Kiedyś wizje wspaniałe miewałem -
teraz wizję mam - wiedzę mych  lat…

Doświadczenie korciło i próby,
i empiryzm przeważał, i fart.
Kiedyś chciałem w twych oczach się zgubić
i – zgubiłem… by znaleźć, com wart.

Kiedyś chciałem zobaczyć, gdzieś, wszystko…
teraz… wszyscy zobaczyć chcą mnie?
Kiedyś biegłem daleko w przyszłość…
Teraz – przyszło… już nie tak się chce?

Na okruchach zbudowany sławy,
zamek z piasku – ósmy świata cud,
stoi dumny, samotny i prawy.
… I co z tego, gdy nie ma cię tu?
.
______________________________ mkd ___24.X.2009

Życzenia …

Tego czegoś, co nie daje nam spać…
czego aż nie ubierać nam w słowa..
tego czegoś, czego tak brak,
aż…zwariować…

Zamieszania i wariactwa do cna,
zawirowań, aż po brak oddechu,
tego wzlotu i lotu hen, tam…
i – uśmiechu…

Przyjacielskiej, silnej dłoni, co znak
da ci klapsem, a miękko, gdy trzeba,
pod gwiazdami pokaże ci szlak
aż do nieba…

Takich spojrzeń, zachwytów i tchnień,
takich wzruszeń, co piękne, i duszy
która sprawi, że tak tego chcesz,
choć – nie musisz…

Tej swobody, co w błękit cię gna,
choćby chmurne i złe było niebo
… i pamięci, że to właśnie ja
życzę – tego.

.
__________________________autor______ mkd ___ 2009

Czarodziej *_____m/ …

Był taki *_____m/.
Czarodziej…

Noce i chłodne poranki
tęsknił… w gwiaździstym niebie
szukał swej Muzy-bogdanki…

Gdy mu się zdało, że znalazł – list wysłał
z płatkami róży i przeogromną nadzieją,
że Ona, wierszy spragniona,
zapachem oszołomiona płatków,
powagą listu – radość ma oczywistą,
a oczy jej się śmieją…

Nie mylił się *_____m/?
Nawet jeśli – zamysł miał godny pieśni…
W liście snów pięknych życzył
… z *_____m/… (?)
hmm… i niebiańskich słodyczy…
bo wiedział *_____m/ Czarodziej,
że gdy się piękna życzy,
to wtedy – cuda się dzieją.

Co dalej… ? Bajka milczy,
lecz spójrzcie – Muzy się śmieją.

Czekajcie więc listonosza…
Czytajcie list każdy, z rozkoszą
wdychajcie róż zapach, i płatki
do warg przytulajcie… na zapas,
by dzielić się nimi z poetą -
tak jak on,
gdy się z każdą kobietą
dzieli wierszem… gdy cuda się dzieją.

Wybaczcie więc, Muzy-bogdanki
- te noce szalone, poranki…
południa uśpione…
westchnienia spragnione…
i róże… i płatki… i wianki…

… a przede wszystkim – wybaczcie
niewinnym, jak *_____m/
czarodziejom.
.
.
______________________________ mkd ___ XI.2009

Kanapa …

Znów noc calutką spędziłem
na mojej starej kanapie…
na niej, co tak przywiązana
do mnie; tu, gdzie najlepiej potrafię

 wyspać się i odpocząć,
 nikomu nie przeszkadzając.
 Gdzie indziej – albo nie śpię,
 albo śpię czujnie, jak zając,

króliczek, lub pies jaki,
co swojej kości pilnuje;
a tu, na mojej kanapie,
jakże spokojnie się czuję.

 Rzecz jasna, widziała ona
 niejedno w swym życiu długim.
 Często musiałem przykrywać,
 by nie widziała… tej drugiej;

bo może wtedy by była
zazdrosna ponad miarę?
Nie chciałem nigdy męczyć
jej. Czasem się udało,

 lecz kiedyś, gdy ujrzałem
 dziurę w fakturze koca -
 dotarło do mnie:
 Ona mnie obserwuje nocą,

a pewnie też i dniami,
wykorzystując dziurę
w kocu – patrzy! Przeze mnie
płacze? Wrażliwą ma naturę?

 Dlatego też bywała
 mokra… zroszona łzami?
 Musiałem z nią rozmawiać,
 tłumaczyć. Między nami

uzgodniliśmy kiedyś,
by puścić to, co było,
w niepamięć… i tak odtąd
trwa między nami miłość.

 Niezakłócone niczym
 wspaniałe trwa uczucie,
 i wiem, że czeka na mnie,
 by ze mną spać, gdy wrócę.

Do niej jak do Itaki
powracam zawsze chętnie,
a skóra jej i kształty
jej nęcą tak ponętne,

 że zapominam wszystkich
 mych odysowych przeżyć;
 i zawsze mnie przyjmuje…
 chyba, że pies tam leży!

No tak! Pies! Mój pies wierny
ma prawo na kanapie
czasem spać, gdy mnie nie ma
… i wierzę mu!  Nie chrapie.

 

 

______________________________________________________ mkd

KOSTKA …

Jej budowa bajecznie prosta.
Ściany gładkie. Kolorów sześć.
Gdy nakarmisz ją marzeniami -
w środku życia odnajdziesz treść.

Kostkę prawie każdy dostaje
by układać ją tak, czy siak…
Niejednemu też się udaje
kostkę  złożyć – gdy szczęście ma.

Wtedy księżyc srebrem zatańczy
i muzyką Chopina lśni,
i upalną nocą lipcową
kolorowe nachodzą sny…

W niej zawarte wszystkie tęsknoty.
W niej uczucia zaklęte drżą
kształtowane przez palców dotyk,
otulane pragnienia mgłą…

……………..

Kostkę prawie każdy dostaje…
lecz nie składaj jej byle jak -
gdy noc, nastrój, oczekiwanie,
chęć i czyn, a miłości brak…

Gdy z kimś kostkę będziesz układać,
sześć kolorów do nieba bram,
pytaj siebie, gdy pięć gotowych
- czy są wszystkie?  Czy szósty mam… ?
.
________________________________ mkd ___ VII.2010

dalej »